„Wrócił znów do pokoju, który przed laty zajmował jako student. Na przeciw było okno sąsiadów, z którego nieraz buchały kaskady śmiechu. Mieszkała tam piękna dziewczyna i czasem, gdy spotkali się w oknach uśmiechała się do niego wstydliwie. Nieraz rzuciła mu kwiatek przez okno – niby to niepostrzeżenie.
On jednak zajmował się wtedy boskim Platonem. Ślęczał nad książkami od rana do wieczora. Pragnął bardziej znaczenia, wiedzy i sławy. Snuł wizje swojej wielkości. Widział się jako hasło w encyklopedii. Siedział, jak więzień za kratami pisząc uczone rozprawy. A w duchu klął roześmianą sąsiadkę, piosenki, które tam śpiewano i lato, które temu sprzyjało. Starał się nigdy nie zaglądać w jej okna, choć nieraz mignęła mu białą sukienką.