Dwóch żebraków

***


Na ruchliwym deptaku w centrum miasta siedziało dwóch bezdomnych. Obaj mieli przy sobie tekturowe kartony z napisami.

Pierwszy miał wypisane dużymi literami:

„Jestem głodny. Proszę o pomoc.”

Drugi trzymał tabliczkę, na której drobnym pismem widniało:

„Dzisiaj rano minąłem piekarnię. Pachniało chlebem. Przypomniałem sobie, że ja też kiedyś wypiekałem chleb.”

Pierwszemu czasem ktoś rzucił drobniaka, ale szybko, bez patrzenia.

Przy drugim ludzie się zatrzymywali. Czytali. Czasem ktoś siadał obok i rozmawiał. Niektórzy wracali z bułką, kawą, z ciepłym słowem.

Gdy ktoś potrafi przekształcić anonimową biedę w swoje osobiste doświadczenie, u innych uruchamia to współczucie, nie litość.


Jeśli ten przykład Cię wzruszył, myślę, że jeszcze bardziej Cię zainteresuje mikro-opowieść z książki pt: Sam byś na to nie wpadł s. 188, „Filantropia na chodniku”.

Klucz do Elementarza zdrowego rozsądku

Fade-in przy przewijaniu