***
Pracownik firmy znów spóźnił się do pracy. Szef ostrzegł go niedawno, że jeśli to się powtórzy — wyleci. I stało się: przełożony czekał już na niego z groźną miną. Wtedy podwładny wpadł na zbawienny pomysł.
Podszedł, wyciągnął rękę i z uśmiechem powiedział:
– Dzień dobry. Nazywam się tak a tak. Ubiegam się o posadę, która — jak sądzę — jest wolna od mniej więcej trzydziestu minut. Czy jako pierwszy w kolejce mam szansę?
Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Nawet szef.
Humor rozbroił sytuację. Przełożony wrócił do biura.
A spóźnialski — tym razem — uratował swoją posadę.
🔍 Błyskotliwa definicja poczucia humoru: Księga szyderców: humor s.87