***
Na lotnisku w Atlancie jeden z pasażerów dowiedział się, że jego bagaż przekracza dopuszczalny limit o… dokładnie jeden funt. Co zrobił? Czy spanikował? Czy próbował negocjować z urzędnikami? Nie.
Po prostu otworzył walizkę, wyjął z niej salami i – w obecności zdumionych pracowników lotniska – zjadł dokładnie tyle kiełbasy, ile trzeba było, żeby wszystko się zgadzało.
Wieko zamknął. Wagę powtórzono. System zadowolony.
Pasażer również – i to dodatkowo najedzony.
Walizka ta sama, człowiek ten sam, tylko funt mniej… na papierze.
Ot, zdrowy rozsądek w czystej postaci. Zero dramatów. Minimum wysiłku. Maksimum skuteczności.
A morał?
Miałbym ochotę zapytać: czy zamiast walczyć z absurdami, nie lepiej je… zjeść? Zdrowy rozsądek to nie bunt przeciwko regułom, tylko umiejętność tańczenia wokół nich z uśmiechem i salami w kieszeni.
A tu, jeśli jesteś ciekawy, jak zastosować tę zasadę gdy:
🔍 1. Spóźniasz na spotkanie.