Zdjęcie Google

Na ulicy Traugutta we Wrocławiu, tuż za Placem Wróblewskiego, kierowcy zmuszeni są zmieniać pasy ruchu z dwóch na jeden. Widać to na zdjęciu, które zamieściłem powyżej. Przed tym żółtym kościołem należy zjechać z lewego pasa na prawy. To jest wyjątkowo ruchliwy i zatłoczony odcinek drogi, często powstają tu korki. Ale kierowcy z prawego pasa jezdni na ogół ustępują miejsca tym, którzy włączają się do ruchu z lewego – świadomi zapewne, że im samym zdarza się nieraz znaleźć w podobnej sytuacji. Celowo piszę „na ogół”, gdyż bywają wyjątki. I dzisiaj miałem do czynienia z jednym z nich.

Włączyłem kierunkowskaz, sygnalizując, że proszę o pozwolenie zjechania na prawy pas. Kierowca oczywiście zauważył moją prośbę, ale gdy korek ruszył o parę metrów dalej, nie ustąpił mi miejsca. Zatrzymaliśmy się równolegle do siebie, on na prawym, a ja na lewym pasie. Spojrzałem na niego pytająco, lecz on udał, że mnie nie widzi. Mimo to znów wrzuciłem kierunkowskaz i podjąłem kolejną próbę włączenia się do ruchu. Nie przepuścił mnie po raz wtóry. Na szczęście kobieta za nim ustąpiła mi miejsca.

Jestem idealistą, więc pomyślałem sobie: „Nie, tego człowieka trzeba czegoś nauczyć”. Postanowiłem, że pojadę za nim i gdy się zatrzyma, powiem mu, co o tym myślę. Tak się złożyło, że akurat skręcił dwie ulice dalej i stanął przed Żabką. Zanim zdążyłem zaparkować, wysiadł z samochodu i wszedł do sklepu. Poszedłem za nim. Wziąłem do ręki butelkę wody mineralnej i stanąłem w kolejce. On z koszykiem pełnym zakupów ustawił się tuż za mną. A kiedy przyszła kolej na mnie, ustąpiłem mu miejsca. Wcale nie byłem zdziwiony, że chętnie z tego skorzystał. Coś jednak musiało go  tknąć, bo gdy kasjer liczył jego zakupy, spojrzał ma mnie i zapytał:

– A co, ma pan dzisiaj dzień dobroci dla zwierząt?

– Nie – odpowiedziałem – ale uważam, że starszym ludziom należy ustąpić miejsca.

Był ode mnie jakieś dwadzieścia lat młodszy, więc obmierzył mnie od stóp po czubek głowy i odparł ze zdziwieniem:

– Ale przecież to pan jest ode mnie starszy, a nie ja od pana.

– To właśnie miałem na myśli – powiedziałem zagadkowo.

I tak, jak należało się spodziewać, jego odpowiedź brzmiała:

– Nie rozumiem…

– Proszę pana, niespełna dziesięć minut temu na ulicy Traugutta aż dwa razy prosiłem, aby pan pozwolił mi się włączyć do ruchu. Ani razu nie ustąpił mi pan miejsca, mimo że jak pan twierdzi jestem starszy od pana.

A powiedziawszy to, wyszedłem ze sklepu, zostawiając go sam na sam z niecodzienną puentą wydarzenia, którego był przecież prawdziwym bohaterem. Gdyby jeszcze przeczytał ten wpis, mógłby się poczuć naprawdę dumny!

Jeden komentarz

  1. Niestety, mysle, ze do konca swojego nedznego zycia ten bohater nigdy nie przeczyta opowiadania o sobie. I bedzie zyl w blogiej nieswiadomosci, nie zdajac sobie zarowno sprawy, ze taka Witryna istnieje, jak nie zdaje sobie sprawy z tego, ze sa zasady, ktore warto stosowac w stosunku do innych ludzi. Zwlaszcza do obcych, ktorzy wlasnie moga pomyslec, ze to byl bardzo mily pan, bo ustapil miejsca! Ale nie, lepiej byc gburem, chamem, pchac sie przed wszystkich! I z satysfakcja tracajac lokciami, miec wszystko u d…e, zwazajac wylacznie na swoje dobro! Przykro mi bardzo, ale ten typ tak ma! I bedzie mial do konca swoich dni! Bo gdyby mu ktos powiedzial nawet wprost, nie sadze, zeby zrozumial, ze uczynil cos nietaktownego. Zwyczajnie jego skapy rozumek nie ogarnia zasad ludzi ucywilizowanych. Nie pojmuje, a malo tego, nie zrozumie nigdy, ze o ile kultura tego wymaga, jesli nie zyczliwosc ludzka czy odrobina empatii, ze trzeba miec troche dobroci w sobie oraz dzielic sie nia z innymi, tak po prostu, zeby bylo milej. Ale okazuje sie, ze to wartosci, ktorych ten gosc za grosz nie posiadal. Mozna komus przypominac zasady zachowania, kultury itd. Ale wrazliwosci nie da sie kogos nauczyc…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.