Józef Chełmoński, Koń

Ta opowieść pochodzi ponoć z księgi Tao, lecz ja osobiście znam ją z książki Salingera pt. „Wyżej podnieście strop, cieśle”.  Przytoczę to opowiadanie słowo w słowo, a następnie powiem, dlaczego.

„Książę chiński rzekł do Po Lo: »Jesteś już w podeszłym wieku. Czy w rodzinie twojej nie ma kogoś, kto mógłby cię zastąpić na służbie u mnie przy doglądaniu koni?« Po Lo odpowiedział: »Dobrego konia można poznać po budowie i wyglądzie. Ale najlepszy, taki, który nie wzbija kopytami kurzu i nie zostawia śladów, jest nieuchwytny jak zjawa, lotny jak powietrze. Synowie moi posiadają talenty niższego rzędu, umieją rozpoznać dobrego konia, ale nie potrafią znaleźć najlepszego. Mam jednak przyjaciela, niejakiego Chiu-fang Kao, który handluje opałem i warzywami, a na koniach zna się nie gorzej ode mnie. Proszę cię, porozmawiaj z nim.«

Książę Mu usłuchał tej rady i po rozmowie wyprawił Chiu-fang Kao na poszukiwanie wierzchowca. Wysłaniec wrócił po trzech miesiącach z wiadomością, że znalazł odpowiedniego konia. »Jest on teraz w Shach’iu« — dodał. -A co to za koń?« — spytał książę. »Kobyła, maści brudnokasztanowatej«. Ale gdy sprowadzono tego konia, okazało się, że to ogier, i kary. Bardzo niezadowolony książę wezwał Po Lo. »Ten twój przyjaciel — rzekł — któremu poleciłem wybrać konia, pięknie się wywiązał z zadania! Nie umie nawet odróżnić płci ani maści! Co on może wiedzieć o koniach?« Po Lo westchnął z satysfakcją. »A więc zaszedł aż tak daleko! — wykrzyknął. — W takim razie jest wart dziesięciu tysięcy takich jak ja. Nie można nas nawet porównać. Kao ma na oku tylko duchowe wartości. Żeby skupić uwagę na istocie rzeczy, zapomina o błahych pozorach; szukając wewnętrznych zalet, nie widzi wcale cech zewnętrznych. Patrzy na to, na co patrzeć powinien, a zaniedbuje to, czemu przyglądać się nie trzeba. Kao jest tak mądrym sędzią koni, że byłby godzien sądzić wyższe niż konie istoty.«

Koń wybrany przez Kao okazał się rzeczywiście wspaniały”.

Miałem dzisiaj miłą pogawędkę na temat dojrzałości w dokonywaniu wyborów, i ta rozmowa skłoniła mnie do głębszej refleksji. Gdybym chciał odpowiedzieć na pytanie, jak pojmuję ów przymiot, to opowieść, którą przytoczyłem powyżej mówi wszystko. A jeśli miałbym jeszcze coś dodać od siebie, to tylko tyle, że chociaż dojrzałość ma pewien związek z upływem lat, jednak zupełnie nie zależy od wieku. Szczerze mówiąc, znam tylu starych głupców, że aż mi wstyd nazywać ich znajomymi.

2 komentarze

  1. Gdybym miała babcię w dzieciństwie a tym bardziej gdybym była wtedy chłopcem, to ona pewnie podczas jednej z rozmów w ramach ,,babcinych rad” powiedziałaby mi, że ,,z ładnej miski się nie najesz” – bo tak się kiedyś chłopcom mówiło, radząc aby kierowali się nie urodą ale cechami charakteru dziewczyny. Ale oczywiście absolutnie nie ma takiej zależności. Bo tak jak z ładnej tak i z brzydkiej miski można się nie najeść i Ci bardziej dojrzali zwracają uwagę na jej zawartość a nie tylko wygląd. A ci, którzy patrzą jedynie na wzorki. Cóż. Przynajmniej poza domem wszyscy mu zazdroszczą;)

    Takie oto luźne skojarzenia w związku z tekstem.

    Anonim
    1. Słuszne skojarzenie. Między innymi to miałem na myśli, pisząc o „starych głupcach”, chociaż nie tylko to. Ta opowieść jest wielowymiarowa i można ją odnieść nie tylko do wyborów damsko-męskich. Dziękuję za komentarz! 🙂

      ZBYSZEKN

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.