Będąc chłopcem, czytałem bajeczkę o tym, jak to Cnota i Grzech, nierozerwalne rodzeństwo, opuszczało rodzinny dom. Przed wyruszeniem w drogę, ojciec przywołał do siebie dziewczynkę i chłopca, i rzekł im:

– Pamiętajcie, drogie dziateczki, sztuka życia polega na tym, aby być sobą. Niech to, co was spotka po raz pierwszy, będzie wróżbą na resztę.

Dzieciaki ruszyły zatem przed siebie, nieświadome dokąd powiedzie ich los. Wieczorem zatrzymali się w pewnym dworku, którego mieszkańcy właśnie biesiadowali.

– Kim jesteście? – gospodarz domu spytał przybyłych.

Pierwsza odezwała się dziewczynka, siadając skromnie pod piecem:

– Jestem bardzo uboga i nazywam się Cnota.

– A ja jestem głodny – odrzekł Grzech i, nie namyślając się, chwycił ze stołu kawał mięsa, żeby się najeść.

I mimo że swoją bezczelnością chłopiec wywołał oburzenie biesiadników, nikt nie zabronił mu spożywania ze stołu.

Wszyscy oczywiście chwalili stojącą na uboczu Cnotę, podczas gdy Grzech napychał sobie brzuch. Do dzisiaj oboje wędrują po świecie i nic się nie zmieniło. Głodną Cnotę sławi się pod niebiosa, a pogardzany Grzech chodzi syty i zadowolony.

Więc wcale nie jestem pewien, czy to naprawdę była bajeczka…

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.