DBAJ O SWOJĄ KSIĄŻKĘ!

W 1908 roku w jednej z zachodnich bibliotek zamieszczono odezwę do młodych czytelników. Wydrukowano ją na kartce, która służyła jednocześnie jako zakładka do książki.

Oto jej treść:

Pewnego razu książka z biblioteki przemówiła do chłopca, który ją wypożyczył:

— Proszę cię, nie dotykaj mnie brudnymi rękami. Musiałabym się potem wstydzić przed dziećmi, które będą mnie czytały po tobie.

Nie zostawiaj mnie na deszczu bez okrycia. Książki, tak samo jak dzieci, chorują od przemoczenia.

Kiedy czytasz, nie opieraj się na mnie łokciami, bo to boli.

Gdy mnie otworzysz, nie kładź mnie twarzą do stołu. Przecież sam nie chciałbyś, żeby ktoś zrobił ci to samo.

Nie wkładaj między moje kartki ołówków ani niczego grubszego od papieru, bo zniszczysz mi grzbiet. Kiedy przerywasz czytanie, nie zaginaj rogów kartek, żeby zaznaczyć miejsce, w którym skończyłeś. Włóż między strony małą, czystą zakładkę, a potem zamknij mnie i połóż w miejscu, gdzie będę mogła wygodnie odpocząć.

Pamiętaj, że po tobie mam jeszcze odwiedzić wielu innych dzieci. A może i ty kiedyś znów się ze mną spotkasz? Byłoby ci przykro zobaczyć mnie podartą, zużytą i poplamioną. Dbaj o moją świeżość i czystość, a ja odwdzięczę ci się przyjemnością czytania.

Czy dziś ten sposób byłby równie skuteczny?

Mam wątpliwości. Książka musiałaby najpierw przekonać dziecko, że nie jest zepsutym tabletem.

I nie, wcale nie przesadzam. Wielu maluchom trzeba dziś najpierw wyjaśnić, czym jest książka, po co się ją otwiera i dlaczego nie reaguje na przesunięcie palcem.

To do was, rodzice. Jeśli sami nie czytacie, skąd dzieci mają wiedzieć, czym są książki?

Fade-in przy przewijaniu