Jak Oscar Wilde ukradł mi pointę

Nie ma nic nowego pod słońcem. Człowiek łudzi się, że wymyślił coś odkrywczego – a tu guzik! Nagle okazuje się, że Fenicjanie wpadli na to już pięć tysięcy lat temu, przy okazji wynalezienia pieniędzy i fioletowej farby.

No to przykład. Czytałem dziś Oscara Wilde’a – tego od złośliwych bon motów na Facebooka, zanim jeszcze ktokolwiek pomyślał o Facebooku. W jednym akapicie facet obśmiał dosłownie pół świata:

„Mężczyzna jest młody – napisał – dopóty, dopóki kobieta może go uszczęśliwić lub unieszczęśliwić. Osiąga wiek dojrzały, gdy kobieta może go tylko uszczęśliwić, ale już nie może go unieszczęśliwić. Wreszcie zaczyna się starzeć w momencie, gdy kobieta nie może go już ani uszczęśliwić, ani unieszczęśliwić.”

No i proszę. A ja tu z gracją młodego jelenia w klapkach wyskoczyłem w „Scenkach z życia we dwoje” z następującym tekstem:

„Młodość to pasja, dojrzałość to spokój, starość to… święty spokój. Przestaje cię wtedy obchodzić, co kobieta o tobie myśli, a na jej fochy reagujesz jak na prognozę pogody – przyjmujesz do wiadomości i robisz swoje. Jedyną, która ma na ciebie jeszcze jakiś wpływ, jest pielęgniarka podająca ci leki.”

I co? Napociłem się, klawiaturę rozgrzałem do czerwoności, a tu Wilde już sto pięćdziesiąt lat temu zdążył napisać to samo – i to z wdziękiem, którego nie powstydziłby się sam Apollo. Powiedzcie mi, gdzie tu sens pisania książek?

Nie wierzę, że ktoś jeszcze przeczyta tę moją produkcję, ale zostawię link na wszelki wypadek. Może przyda się komuś jako nietypowy prezent ślubny albo z okazji kolejnej rocznicy znoszenia się nawzajem. Tylko nie zdziw się, jeśli Fenicjanie i Oscar Wilde przywitają cię w tej książce z popcornem – trudno, najwyraźniej naprawdę nie ma już nic nowego pod chmurką, która swoje oświecenie czerpie z Internetu.

👉 Scenki z życia we dwoje.

Fade-in przy przewijaniu