PRZYPADKI MAŁŻEŃSKIEPamiętasz jakie to uczucie, gdy kończy się książkę, której lektura sprawiała ogromną przyjemność? Żal trochę, że to już ostatnia strona, prawda? Postanowiłem to zmienić, przynajmniej jeśli chodzi o jeden tytuł. Koniec książki nie będzie wcale oznaczał końca przygody. I właśnie z tego powodu chciałbym zaprosić moich czytelników do literackiego eksperymentu. Za tło temu doświadczeniu  posłuży książka Przypadki małżeńskie. Jeśli ktoś czytał te opowiadania, będzie wiedział o czym piszę. Tych, którzy jeszcze tego nie uczynili, odsyłam do lektury. W menu Witryny z łatwością znajdziecie zakładkę do strony o książce.

Propozycja jest następująca: jeśli ktoś opowie wystarczająco ciekawą historię, dokonam jej adaptacji na język literacki i wydam w formie opowiadania w drugiej części Przypadków małżeńskich. Osoba taka otrzyma również upominek w postaci drukowanej dedykacji zamieszczonej bezpośrednio pod opowiadaniem. A drogą pocztową wyślę jej także w prezencie własny egzemplarz Przypadków małżeńskich.

Dzięki temu pomysłowi niepowtarzalne historie, które w ten czy inny sposób stały się naszym udziałem, nie przepadną bezpowrotnie, zostanie po nich jakiś ślad. Za pośrednictwem tych opowiadań, inni będą mieli okazję doświadczyć tego, co widzieliśmy lub przeżyliśmy, i to nawet wtedy, gdy już nas nie będzie. Myślę, że to kusząca okazja i wielka przyjemność. Co nie co mogą powiedzieć o tym osoby, których nazwiska znalazły się w pierwszym tomie Przypadków małżeńskich.

Nie będzie to wymagać ze strony czytelników jakiegoś szczególnego wysiłku. Wystarczy, że uważnie będziecie śledzić kolejne posty z Witryny autorskiej. Systematycznie bowiem będę tu zamieszczał opowiadania, których główne zadanie będzie polegać na tym, aby odświeżyć pamięć czytelników. Jeśli komuś przypomni się, że słyszał, widział, lub przeżył coś podobnego, może podzielić się tym w komentarzu. Dyskusja stwarza bowiem możliwość rozwinięcia tematu. Ale jeśli ktoś uzna swoje wspomnienie za zbyt osobiste, zawsze może napisać bezpośrednio do mnie. Mogę zapewnić, że zachowam dyskrecję!

Nieraz spotykam ludzi, którzy mówią mi: „Ja to dopiero mógłbym panu opowiedzieć historie!”. Proszę bardzo, nadarzają się ku temu odpowiednie okoliczności! Nie będzie to przysłowiowym przelewaniem z pustego w próżne, lecz może znaleźć swój epilog w książce. Do tego wszystkiego wcale nie musi to być historia małżeńska. Dożyliśmy czasów, w których związek to nie tylko małżeństwo. Ważne jednak, aby było to opowiadanie, które traktuje o relacjach miedzy mężczyzną a kobietą. Jestem pewien, że ta propozycja warta jest grzechu. Zachęcam do lektury i dyskusji. Mam nadzieję, że moja Witryna dostarczy wam jeszcze wielu powodów do radości i wzruszeń!

8 komentarzy

  1. Stare Dobre Małżeństwo ma w swoim repertuarze piosenkę pt. ,,Modlitwa o śmiech”. Krzysztof Myszkowski śpiewał, że potrzeba mu śmiechu zdrowego jak źródlana woda. Czytajac ,,Przypadki małżeńskie” konam ze śmiechu, bo sytuacje różnych bohaterów są przedstawione w wybornie rozkoszny lub rubasznie zabawny sposób. Może nie warto być dla zasady francą ,,usposobiona do walki z całym światem”, czy gadac tak dużo, że jezyk trzeba ,,zwijać jak wąż strazacki”? Bo może warto się zastanowić nad tym, żeby przyszedl czas na zmiany? I nie chodzi mi o te radykalne jak rozstanie, tylko przeobrażenia w swoim postępowaniu. Wzruszający ostatni rozdział ,, Od autora”, który można potraktować jak życzenia najlepsze każdej parze w dniu rocznicy ślubu lub dniu zawierania związku małżeńskiego. Zamiast banalnej kartki ,,W Dniu Ślubu” z bzdurnym wierszykiem lub życzeniami, które raczej się nie spełniają warto ofiarować ,,Przypadki małżeńskie” jako niezwykły upominek. Zawarty jest w książce prawdziwy sekret udanego zwiazku, bo prawdą jest ,,że przez cale życie szukamy bliskosci. Nie chodzi tylko o lęk przed samotnością. Związek ma na celu zaspokojenie najgłębszych potrzeb człowieka- takich jak możliwość okazywania i doświadczania czułości”. Pojęcie szczęścia jest rzeczą bardzo subiektywna, choć definicje możemy znaleźć w słowniku czy encyklopedii. Ale trzeba mieć wiele szczęścia, żeby trafic na osobę, która czuje podobnie, i żeby mieć ,,niebo na ziemi”, bo piekło niech będzie dopiero w piekle. Zresztą ,,Przypadki …”mogą być swietnym prezentem na każdą okazję, nawet na kolejną rocznicę …rozwodu;)! W tym szczególnym dniu…

  2. Wybrałam się na kawę do parku z książką. Usiadłam sobie w usyronnym miejscu, za chwilę słyszę pytanie “przepraszam czy my się nie znam, czy Pani nie uczęszcza przypadkiem na wykłady z astronomi na Mikołaja Kopernika 11?”. Usiad i zaczęliśmy rozmawiać. Bardzo ciekawy człowiek, rozmowa była zajmująca, opowiedział mi też dużo o sobie.. Jego żona odeszła kiedy stracił pracę, intratną posade w banku, z 4 letnim synem. Jako powód podała cytuję “aktywny członek zabaw dziecka”. Długo nie mogłam zrozumieć co to za pomysł i że sąd to uznał. Nie dawało mi to spokoju. Aż mnie oświeciło. Długo nie mógł znaleźć pracy, więc zajoł się opieką nad dzieckiem. Odeszła, utrudniając kontakty z dzieckiem.

    Iza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.