JEDWABNE, RÓŻOWE I ŚLICZNIE PACHNĄCE

Nie bardzo wiedziałem, jak zakwalifikować to opowiadanie, bo nie pasowało ani do Przypadków małżeńskich, ani do Autobiografii idioty. Doszedłem więc do wniosku, że musze stworzyć nowy cykl opowiadań, które tymczasowo będę określał mianem „(Nie)przypadków damsko-męskich”. A jakie historie Wam opowiem, przekonacie się już po lekturze pierwszego z tych opowiadań. Wydarzyło się to kilkanaście lat po pierwszej wojnie światowej. Pewien rolnik spieszył się, aby zebrać siano przed burzą. Pędził właśnie wozem, zaprzęgniętym w dwójkę koni, …