KTO CHCE, NIECHAJ WIERZY!

To zdarzyło się dosłownie 30 minut temu … Sterany życiem, upokorzony przeciwnościami losu, brakiem zainteresowania ze strony młodych kobiet i niepocieszony wracałem właśnie na ostatnich nogach do domu. By złagodzić nieco pasmo tych niepowodzeń, postanowiłem – jak mawia moja znajoma – nagrodzić samego siebie, rzucić się w wir jakiegoś spontanicznego szaleństwa. W tym celu udałem się do mojego ulubionego warzywniaka przy ulicy Prądzyńskiego we Wrocławiu. Wszedłem tam i mówię do pana Wojtka: – Chciałbym coś kupić. – Ale co? – zapytał zdziwiony, spoglądając na kartofle, buraki, marchewkę …

SŁODKIE MALEŃSTWO Z CZWARTEGO PIĘTRA

  Popsuła mi się pralka, zwyczajnie popsuła się. Wezwałem mechanika, a on orzekł, że naprawa będzie kosztować tyle, co dwie trzecie nowej pralki. Po kieszeniach akurat hulał mi wiatr więc nie stać mnie było ani na naprawę starej, ani na kupno nowej. Przypomniało mi się jednak, że na wsi pod Wrocławiem, w pustym domu po moich dziadkach, stoi maleńka praleczka, nieużywana już od paru dobrych lat. Po co mi tam jakiś wielki nowoczesny kombajn, skoro równie dobrze mogę prać w małej – kalkulowałem – prowadzę przecież tak …