Daisy – błękitna tożsamość to powieść o księżnej von Pless – ostatniej pani na zamku Książ i w Pszczynie. Książka powstała w oparciu o pamiętniki bohaterki oraz źródła historyczne dotyczące arystokracji europejskiej przełomu XIX i XX wieku. Oprócz walorów literackich, powieść zawiera sporą dawkę wiedzy na temat jednej z najbardziej znanych postaci okresu belle epoque. Chociaż świat książąt pszczyńskich zniknął już za linią horyzontu, to jednak nie przestaje fascynować swoim blaskiem. Można się o tym przekonać z lektury książki.

W 2017 roku powieść została uhonorowana nagrodą Klemensa Janickiego (Ianiciusem) za wartości literackie i historyczne.

 

TU KUPISZ KSIĄŻKĘ Z DEDYKACJĄ AUTORA

 

Moja przygoda z Daisy rozpoczęła się w 2012 roku od napisania sztuki teatralnej o księżnej von Pless. Jej premiera miała miejsce w teatrze zdrojowym w Szczawnie Zdroju 11 października 2013 roku. Sztuka była monodramem, więc musiałem znaleźć formę, która przykuje uwagę widzów. Pomysł był taki: Daisy – młoda kobieta – spotyka siebie w lustrze, jako staruszkę. O co będzie chciała zapytać? O czym będą ze sobą rozmawiać?

W oparciu o taką samą metaforę zbudowana jest powieść. Różnica polega na tym, że w książce, z rozdziału na rozdział, młoda Daisy robi się coraz starsza, a stara coraz młodsza. W końcu panie zmieniają się miejscami i patrzą na życie z zupełnie innej perspektywy. Ostatecznie jedna odchodzi w niebyt, druga staje się legendą. Dzięki takij konstrukcji łatwiej jest uzasadnić proces dojrzewania młodej arystokratki, która z lekkomyślnej dziewczyny staje się filantropką i działaczką społeczną.

Książka trzyma się faktów z życia głównej bohaterki. Oczywiście jest znacznie bogatsza w szczegóły niż sztuka teatralna. Dołożyłem także starań, aby przybliżyć czasy, w których przyszło żyć księżnej Daisy. Czytelnik znajdzie w książce mnóstwo szczegółów dotyczących arystokracji europejskiej przełomu XIX i XX wieku. Starałem się pisać tę powieść językiem możliwie najprostszym, aby nie utrudniać dodatkowo czytelnikowi obracania się pośród obcobrzmiących nazwisk, terminów i nazw. Lecz na ile mi się to wszystko udało, może zweryfikować jedynie ktoś, kto weźmie powieść do ręki i przeczyta od deski do deski.

Życzę owocnej lektury!