Zdjęcie szewca z 1890 roku. Autor nieznany. Coś mi mówi, że taki szewc nie tylko klął, ale i śpiewał jak szewc! Jak dał z przepony, to ptaki podrywały się do lotu!

Na dobranoc chciałbym dzisiaj opowiedzieć historię o biednym szewcu. Biednym, ale szczęśliwym – takim, który z radości śpiewał od rana do wieczora. Ktokolwiek przechodził obok jego domu, zatrzymywał się, aby posłuchać tych jego wesołych arii.

Naprzeciw szewca mieszkał wielki bogacz. Ten z kolei przez całą noc liczył złoto, a rano szedł spać, więc oczywiście przeszkadzało mu szewskie śpiewanie. Próbował wiele razy i na różne sposoby uciszyć dokuczliwego sąsiada, lecz nie było na niego sposobu. Szewc jak śpiewał, tak śpiewał. I wtedy bogacz wpadł na iście diabelski pomysł. Prosty, ale skuteczny. Ofiarował mu worek złota.

Od tej pory szewc nie miał już czasu na śpiewanie. Przez cały dzień liczył pieniądze, zastanawiał się, jak je zainwestować, co za nie kupić i stale zmieniał miejsce ich przechowywania, ze strachu przed złodziejami. Jego życie zmieniło się nie do poznania. Zamiast śpiewać, siedział cichutko i nasłuchiwał, czy jakiś rabuś nie zakrada się do jego mieszkania.

Bogacz oczywiście był bardzo zadowolony, osiągnął to, co chciał. Aż w końcu szewc zrozumiał, że coś jest nie tak. Stracił to, co najważniejsze – radość, przyjaciół, spokój. Poszedł więc po rozum do głowy. Udał się z powrotem do bogatego sąsiada i zwrócił mu złoto, oświadczając:

„Nie chcę tego. Rozchorowałem się przez twoje złoto. Straciłem radość i przyjaciół”.

Potem wrócił do swojej skromnej pracowni i znów pełną piersią śpiewał do kopyta, aż szyby drżały w oknach.

Nie wszyscy szewcy postąpili tak samo: wielu umarło na zawał przed pięćdziesiątką. Do dzisiaj mało który szewc wierzy w tę historię. Większość uważa, że to zwykła bajeczka. I być może… Ja to jednak miedzy prawdy włożę!

 

8 komentarzy

  1. Pieniadze sa potrzebne do wypelniania spolecznych obowiazkow, placenia rachunkow itd. Tak funkcjonuje cywilizowany swiat, w ktorym zyjemy i musimy nauczyc sie przestrzegac norm. Im bardziej rozwiniete kraje, tym wieksze potrzeby, obrot wieksza iloscia pieniedzy, ale tez mniej czasu na wpatrzenie sie w siebie.I swoje, tylko swoje potrzeby. A w piramidzie potrzeb podstawa nie jest pieniadz, wiec chyba to daje troszke do myslenia. Teraz mamy sporo czasu na takie przemyslenia, I zastanowienie sie, co tak rzeczywiscie np. dla mnie wylacznie i dla mojej osoby jest wazne. Teraz, gdy kazdego dotknie, jesli nie brak, to wydawanie z odlozonej przyslowiowej kupki pieniedzy, moze zauwazy brak ludzi obok. Ktos inny moze, gdy sie ocknie dostrzeze, ze nie ma zainteresowan, bo wczesniej np. nie mial czasu na ich realizacje, czy tez uznal, iz hobby to nieoplacalne zajecie, gdyz zabiera czas, ktorego i tak malo, a niekiedy wymaga wkladu zbyt duzej ilosci pieniedzy. To tez nie szczyt marzen!:( Wiec co przynosi szczescie? Kazdy jest inny, ma inne priorytrety, marzenia, czy wartosci. Ale niestety jesli ktos mysli, ze sa to pieniadze, jest w bledzie. Przeciez wszystko, co jest zwiazane z pieniedzmi , z ekonomia i z ksiegowoscia jest sprawa zlozona, bo wyrachowana. A radosc, szczescie , zadowolenie, smiech to zjawiska ( bo niestety rzadko spotykane) proste ( bo nieskomplikowane i szczere).

  2. Morał z tego taki, że ubogość w kieszeni nie oznacza ubogość duszy. Pieniądze są potrzebne, ale z drugiej strony zatracamy to co najlepsze w nas, radość życia, dążenie krok po kroku do tego co chce się osiągnąć. Gubimy w sobie dziecko nie Ciesząc się z małych rzeczy.

    Katarzyna R.
    1. Po tresurze zwanej edukacją, dziecko jest odpowiednio przeszkolone do głównego celu swego istnienia z punktu widzenia cywilizacji, do konsumpcji. W tym kontekście worek złota wydaje się nieodzowny. Nie ma czasu na cieszenie się życiem, bo trzeba żyć, uzupełniać sakiewkę i kupować, kupować i konsumować! Jest tyle niezbędnych rzeczy do kupienia, których niezbędność już po roku okazuje się zupełnie zbędna, że trzeba cicho siedzieć i pracować, pracować, pracować. I zjadać, i zjadać, i zjadać. Konsumpcja to cel najwyższy!

      ZBYSZEKN
      1. Takie mamy czasy, że niestety pieniądz rządzi. Dopiero na emeryturze (jak ktoś takową ma) i bliżej deski grobowej możemy sobie pozwolić na odrobinę radości i być dzieckiem. Moim zdaniem to zbyt późno.
        PS. I oczywiście jak zwykle musiałeś ściągnąć mnie na ziemię. 🙂

        Katarzyna R.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.