***
Pewna kobieta podzieliła się swego czasu rozwiązaniem, które podobno sprawdza się niezawodnie podczas wszelkiego rodzaju wyjazdów:
„Nie chodzi nawet o to, że mąż nie lubi podlewać kwiatów. On po prostu nie zauważa, że istnieją. Są dla niego jak meble: mają być, nie przeszkadzać i nie wołać jeść. Mój pomysł zrodził się przypadkiem. Nasz kot — nieco rozpieszczony, jak to kot — ma nawyk siadać w miejscu, w którym dzieje się coś istotnego. Więc zrobiłam tak:
Wszystkie rośliny zgromadziłam na parapecie i postawiłam tam też miseczkę z kocimi chrupkami. Dwa razy dziennie mąż odwiedzał ‘kocie stanowisko’, a przy okazji — z lekkim poczuciem winy — zaczynał podlewać. Dodałam tylko karteczkę: ‘Kwiaty są częścią kociego ekosystemu. Podlewaj, żeby nie było dramatu.’
Działa do dziś.”
To nie anegdota. To mikro-lekcja życiowej inteligencji.
Jeśli chciałabyś poznać znacznie lepszy sposób na postępowanie z mężczyzną opornym na wszelkie obowiązki, polecam Ci metodę z mojej książki: