Robert Caillois w swojej Sztuce poetyckiej opowiada o pewnym żebraku z mostu brooklińskiego w Nowym Jorku. Niewidomy ów miał na szyi tabliczkę z napisem: „Ślepy od urodzenia”. Żebranie było wtedy powszechne i osoby kalekie spotykało się niemal za każdym rogiem ulicy. Ludzie do nich przywykli i mijali ich obojętnie. Los niewidomego był nie do pozazdroszczenia. Wszystko zmieniło się, gdy pewnego razu zatrzymał się przy nim jakiś mężczyzna. Człowiek ten odwrócił tabliczkę, na jej odwrotnej stronie napisał parę słów i, zanim odszedł, dodał:

– To powinno ci podnieść dochody.

O dziwo, jak powiedział, tak się stało. Monety posypały się z brzękiem. Co się zmieniło? Pojawiła się magia, magia słów. To, co niewidomy miał wypisane na tabliczce, brzmiało teraz:

„Nadchodzi wiosna, a ja jej nie zobaczę”.

Historia, którą opowiedział Robert Caillois, należy do tej kategorii, którą określam mianem “wyższej szkoły życia”. Zastosowanie metody, jaką zaproponował,  jest w praktyce  dosyć trudne – nawet jeśli się o niej pamięta i zna się jej dobroczynne skutki. A trudność polega na tym, że wymaga twórczego podejścia. Proszę zwrócić uwagę, że mężczyzna z opowiadania nie zmienił faktów. Jedyne co zmienił, to nastrój – nastawienie tych, którzy czytali treść. Zaprzągł ich emocje. To rzeczywiście nie jest proste. Ktoś, kto zamienia słowo w uczucie, to prawie czarodziej, a na pewno alchemik. Warto jednak próbować, bo efekty, jakie dają te “czary” są z pogranicza cudu! Sporo podobnych przykładów zamieściłem w książce Sugestie słowa. Teraz widzę, że być może książka ta powinna nosić tytuł “Magia słowa”.

 

Tytuł mojego wpisu zaczerpnąłem z wiersza Norwida:

Ponad wszystkie wasze uroki,

Ty poezjo, i ty, wymowo,

Jeden – wiecznie będzie wysoki:

Odpowiednie dać rzeczy słowo.

 

5 komentarzy

  1. To prawda. Komunikat podszyty emocjami jest w stanie skruszyć najbardziej zatwardziałe serca. Ostatnio miałam okazję się o tym przekonać przy okazji wizyty w jednym z popularnych marketów, gdzie zamierzałam zakupić słuchawkę do prysznica. Okazało się jednak, że tego dnia ten dział jest wyłączony z użytku z powodu prac tam prowadzonych – o czym beznamiętnie poinformowała mnie pracownica, zapraszając po zakończeniu prac. Zdecydowanie nic a nic nie obchodził ją zakup, którego chciałam dokonać. Jednak gdy powiedziałam ,,Proszę Pani, mam troje dzieci do wykąpania. Bez słuchawki będzie to niemożliwe” to nastąpił cud. Odchodząca Pani przystanęła, zawróciła w stronę działu, po czym zadowolona wróciła nie z jedną ale z kilkoma słuchawkami dla mnie do wyboru.
    Empatia, którą sprowokowała wizja trójki dzieci bezskutecznie próbujących umyć się samym wężem od prysznica, otworzył jej serce aby współodczuwać ten trud wraz ze mną. Serce jej skruszało, dzięki czemu wieczór zakończył się radosną kąpielą z użyciem nowej słuchawki, z którą pozostanie ta wzruszająca historia.

    Czytelniczka
    1. Świetny przykład! Podziwiam głębię Pani spostrzegawczości. Można się tylko uczyć! Jeśli to opowiadanie znajdzie się w wersji książkowej, uwzględnię Pani przykład. Proszę częściej pisać o swoich spostrzeżeniach 🙂

      ZBYSZEKN
  2. Magia Słowa… Od Stworzenia Świata…
    “A Słowo Ciałem się stało”…
    Jezus – Słowo Boga…
    Słowo na Zawsze i od Zawsze.
    Słowo, które zamieszkało z nami,..
    Wprawdzie pisarz to nie Bóg ale słowa pisarza pochodzą w końcu też od Boga, bo żeby nie Najwyższy nie byłoby “pomazania” …
    Pana Słowa są , myślę dla wielu, nie tylko dla mnie bodźcem do zastanowienia, do zadumy oprócz innych ich wartości poznawczych czy rozrywkowych (?) . Każdy (!) Pisarz/Twórca ma MOC oddziaływania… a ja dziękuję za to każdym przeczytanym Pana Słowem, każdym zdaniem przeczytanej książki, każdym wersem wiersza… <3

    Zofia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.