LEW TOŁSTOJ
Tak mniej więcej wyglądał Tołstoj, gdy odwiedzał siostry Bers. Nie zachwycał wyglądem – jak na dzisiejsze standardy – ale osobowość miał taką, że wszystkie trzy się w nim kochały.

Tołstoj dość często przyjeżdżał do Moskwy, gdzie odwiedzał przyjaciela swego dr. Bersa. Zadomowił się tam wkrótce, może dlatego, że przyjaciel jego miał trzy urodziwe córki, które żywiły dla Tołstoja dużą sympatię. Kiedy się zjawiał w domu Bersów, towarzystwo ożywiało się, bo Tołstoj wprost zarażał wszystkich zdrowym humorem i dziecięcą radością. Uczył panienki rozmaitych ról, kazał im rozwiązywać skomplikowane zadania, przeprowadzał z nimi gimnastykę i akompaniował im do śpiewu. Niekiedy w trakcie zabaw, spojrzawszy na zegarek, żegnał się szybko i wyjeżdżał. Brat jego Mikołaj często pokpiwał sobie z niego: „Lewoczka znowu  włożył frak i białą koszulę i puścił się w świat.”

Nie było przypadku, aby Tołstoj będąc w Moskwie, ominął dom dr. Bersa. Kiedyś tam przyjechał do niego w towarzystwie barona Mengdena. Przy stole opowiadał o swoich przygodach w czasie wojny sewastopolskiej, i o piosenkach wojennych, które wraz z innymi żołnierzami na froncie układał. Po obiedzie na prośbę córek dr. Bersa zasiadł do fortepianu i zaśpiewał jedną z tych piosenek „Jak 8-go września…” Panny podchwyciły słowa i chóralnie wtórowały mu. W każdej z nich serce biło, każda pragnęła zwrócić na siebie jego uwagę, ale Tołstoj pod tym względem zdawał się być obojętny na wdzięki niewieście, co sprawiło, że serca ich zapłonęły do niego niekłamaną miłością.

Tołstoj odwiedzał dom Bersa, nadwornego cesarskiego lekarza, o każdej porze dnia i wieczora, i zawsze był mile przez wszystkich widziany. Najstarsza córka Bersa, Liza, b. żywo interesowała się metodą wychowawczo-naukową Lwa Tołstoja. Toteż hrabia wciągnął ją do współpracy. Polecił jej napisać dla swych uczniów dwa opowiadania: „O Lutrze” i „O Mahomecie”. Prace Lizy Tołstoj wydał drukiem w dwóch książkach.

Współpraca Lizy z Tołstojem oraz częste odwiedziny jego w domu jej rodziców nasuwały wszystkim przypuszczenie, a nawet i ugruntowały pewność, że znakomity pisarz ożeni się ze swą współpracowniczką. Pogłoski takie, lansowane przez najbliższych, krążyły już po Moskwie. Jednak Tołstoj najchętniej towarzyszył Soni, drugiej z kolei córce dr. Bersa. Grywał z nią na cztery ręce różne utwory muzyczne Szopena, Mozarta, Beethovena i innych, opowiadał jej bardzo wiele o swojej szkole w Jasnej Polanie i patrzył na nią nie bez głębszego uczucia. Najmłodszą, Tanię, ogromnie lubił, ale traktował ją po koleżeńsku: chwytał ją na ręce i biegał z nią po pokojach, uczył ją wierszy i piosenek. Tania odznaczała się dość żywym usposobieniem i bardzo miłym głosem.

Pisarz z dużą prostotą odnosił się do wszystkich napotkanych ludzi. Dość często rozmawiał w domu swych przyjaciół z nianią i ze służącą. I dlatego kochali go wszyscy. Zwykle mówił:

— Niezawodnym środkiem do osiągnięcia prawdziwego szczęścia jest puszczanie siebie, niby pajęczyny miłości, na wszystkie strony, by złowić wszystko, co się da: staruszkę, dziecko, kobietę…— oto moja dewiza”. Bo w życiu jego jedna była dźwignia: miłość. Miłość go zapładniała i podnosiła. Ujarzmiał kobiety swym wewnętrznym, świętym ogniem i jak pająk chwytał je w pajęczynę miłości.

— Maszeńko — zwrócił się kiedyś do siostry — rodzina Bers jest wyjątkowo sympatyczna i dlatego jeśli zechcę się kiedyś ożenić, to wybiorę niewątpliwie jedną z tych urodziwych cór. — Powinieneś wybrać Lizę — doradzała Masza. Będzie z niej wspaniała żona: subtelna, poważna i dobrze wychowana.

To wystarczyło, aby guwernantki, przebywające w domu Maszy, rozdmuchały tę rozmowę na wszystkie strony. Ploteczki te w różnych wersjach podawano sobie z ust do ust i różnie komentowano. Liza, gdy się o tym dowiedziała, siedziała całymi dniami przed lustrem. Najmłodsza Tania wyśmiewała jej wysiłki, wyczuwając chyba obojętność Tołstoja względem Lizy.

W tym czasie Tołstoj przeziębił się. Męczył go przykry, rozdzierający kaszel. Czuł się przygnębiony i zdecydował się wyjechać na kurację do Baszkirów. Przybył do Moskwy, chcąc pożegnać się przed wyjazdem z trzema „rywalkami”. Liza czym prędzej usadowiła się przy ukochanym, patrzyła nań inaczej niż zwykle, mówiła ciszej i wdzięcznie uśmiechała się. Ale Tołstoj prawie nie zwracał na nią uwagi. Myślał bowiem o swojej szkole i o sprawach związanych z jego urzędem „pokojowego pośrednika” w sporach między ziemianami a chłopami w Jasnej Polanie.

— Kilkakrotnie zwracałem się do władz — opowiadał z goryczą — z prośbą o zwolnienie mnie z tego stanowiska. Ziemianie, niezadowoleni z moich wyroków, które wydawałem częściej na korzyść chłopów, robili podłe intrygi. „Nie mogę już znieść tych stosunków, panujących na wsi.”

Po wyjeździe Tołstoja Sonia tej nocy nie mogła zasnąć. Zakochała się w nim do szaleństwa. Godzinami przed nim wystawała: stroiła się i robiła różne pozy. Rozbudziła w sobie płomienną miłość do Tołstoja. Może kochała nie tyle jego, ile swą 18-letnią miłość do niego.

— Czego płaczesz zapytała ją Tania.

— Obawiam się o Lwa — odpowiedziała Sonia ze łzami w oczach. – Kto wie czy nie dostał suchot, jak jego zmarli bracia.

— A czy ty go prawdziwie kochasz?

— Nie wiem.

Rewizja w Jasnej Polanie.

Tołstoj pił kumys u Baszkirów w guberni Samarskiej i zdrowie jego poprawiło się znacznie. Musiał, niestety, przerwać kurację i wrócić do Jasnej Polany, gdzie pod jego nieobecność przeprowadzono rewizję. Na skutek denuncjacji do domu Tołstoja przybyła policja i żandarmeria, poszukując tajnej drukarni, gdzie rzekomo drukowane były ulotki antypaństwowe. Do rewizji w domu wielkiego pisarza przyczynił się fakt, że równocześnie z czasopismem „Jasna Polana” ukazały się proklamacje podburzające. Było to w lipcu 1862 r. Po sprawdzeniu stanu rzeczy w Jasnej Polanie Tołstoj przybył do Moskwy, aby osobiście wręczyć list carowi. Car przez swego adiutanta wyraził Tołstojowi żal i ubolewanie z powodu naruszenia przez żandarmów praw hrabiego. Ale to zadośćuczynienie wcale nie uspokoiło oburzonego Tołstoja. Rewizja była dla niego zniewagą. Autorytet jego został poderwany. Tak oto żalił się przed Bersami na stosunki panujące w Rosji:

— Około północy do domu mego wdarła się policja w towarzystwie żandarmów. Zażądano od domowników kluczy od szaf i komód, także wina i jadła. Kluczyk od mego biurka miałem przy sobie na Kaukazie, to też nie namyślając się długo, agenci oderwali zamek i otworzyli biurko. Przerzucili wszystko. Mój intymny dziennik został przez nich na głos odczytany. Zdawało im się, że „Jasną Polanę” drukuję w jakiej podziemnej nielegalnej drukarni, mimo, że na okładce widzieli adres „Drukarnia Katkowa…” Życie w Rosji staje się niemożliwe. Trzeba będzie uciec zagranicę.”

Kolejna część tego opowiadania:

Chce ciebie Kochać, ale boję się…

Mój komentarz:

4 komentarze

  1. Z przyjemnością przeczytałam dziś opowiadanie raz jeszcze…bardzo interesująca historia. Na pewno będę utaj zaglądać 🙂 chętnie poznam dalszą część losów sióstr i pisarza 🙂 już sam tytuł kolejnej części jest bardzo intrygujący 🙂

    Anna
    1. Dla mnie także moment, w którym strach wychodzi z cienia jest bardzo emocjonujący. Ale wolę o nim czytać niż przeżywać, bo w realnym życiu zawsze mam ochotę dać nogę 😆

      ZBYSZEKN
    1. Co znaczy osobowość! Wnętrze książki jest na ogół o wiele ciekawsze niż strona tytułowa. Może brzmi to jak banał, ale z drugiej strony – gdy się nad tym zastanowić – banał to szaty, w które ubiera się prawda, gdy ma ochotę pośmiać się z ludzi 😉

      ZBYSZEKN

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *