Caravaggio, Narcyz

Od ponad tygodnia chodzi mi po głowie opowieść znana z Owidiusza. Autor zasłynął głównie z Metamorfoz i Sztuki kochania. Jednakże jego twórczość może budzić podziw nie tylko w tych dwóch przypadkach. Wyjątkowym przykładem jest historia o Narcyzie i Echo. Owidiusz opiewa w niej narodziny Narcyza, jego wdzięki i przeznaczenie przepowiedziane zresztą przez wieszcza – mianowicie, że będzie żył długo i szczęśliwie, jeśli nie zobaczy samego siebie.

Zapewne tak właśnie by się stało, gdyby Narcyza nie spotkała nimfa imieniem Echo. Ta, olśniona jego urodą, zapałała do mężczyzny namiętnością. Ale on był nieczuły na wdzięki kobiece, interesowały go tylko polowania. Wzgardzona nimfa zaczęła schnąć z tęsknoty aż w końcu pozostało po niej echo. Jej wzburzone siostry udały się do Wenery, by wyjednać zemstę na niewdzięcznym samolubie. Wenera nie musiała się wcale wysilać, spełniła tylko przepowiednię Tejrezjsza i pewnego dnia Narcyz miał okazję zobaczyć  siebie w lustrzanej krynicy źródełka.

Obraz Caravaggia znakomicie oddaje myśl, która rysuje się w obliczu Narcyza: och, jakiż ja jestem piękny! Zachłyśnięty własnym wdziękiem Narcyz nie może żyć bez swego widoku. Nie może również zrealizować miłości do swojego odbicia. Z czasem przestaje jeść i pić, wpatruje się jedynie namiętnie we własną podobiznę, a cały świat staje się mu obojętny. W końcu umiera z wyczerpania i tęsknoty, a jego ciało zapuszcza korzenie i wyrasta z nich kwiat ku przestrodze innych, jemu podobnych.

Przyszła mi w związku z tym opowiadaniem na myśl definicja, którą zamieściłem w Księdze szyderców pod hasłem „Narcyz”. Nie będę jej przytaczał, gdyż nie chcę psuć zabawy tym, którzy niebawem przeczytają tę książkę. Prawdą jednak jest, że –  oprócz wspólnego adorowania ich własnej osoby – ludzie o narcystycznym usposobieniu nie mają swoim partnerom – jeśli w ogóle ktoś jest w stanie z nimi wytrzymać – niczego cennego do zaofiarowania.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.