NASTROJOWA BALLADA O DYNDANIU NA SZUBIENICY

Pogoda jest dzisiaj – jak by to powiedział Broniewski – pod zdechłym psem. Nastrój nie inny. Patrząc rano w okno, zastanawiałem się, czy wybrać się do baru, czy napisać tekst na Witrynę Autorską. Ponieważ we Wrocławiu nie ma baru „Pod zdechłym psem”, wybór padł z konieczności na to drugie. Ale o czym pisać, żeby było nastrojowo? Przypomniała mi się historia, na którą natknąłem się przypadkiem, zbierając materiały do książki pt. Daisy. Błękitna tożsamość. A zatem opowiem o Johnie Lee. John był lokajem zatrudnionym przez bogatą damę, Emmę …