Zaczęło się od rozmowy z córką. Koniecznie chciała obejrzeć film, którego zwiastun leci na okrągło w massmediach.
– Tato, to super film!
– Jaki?
Podała mi tytuł.
– Skąd wiesz?
– Oglądałam zwiastun w Necie.
– Przecież zwiastun to wizualizacja podpuchy!
– Nie, ten jest na pewno dobry! Sto procent!
Cóż… Uparła się, nie miałem wyjścia. Z kina również nie miałem wyjścia, bo już po dziesięciu minutach wiadomo było, że to kolejne hollywoodzkie nic o niczym.

Po kwadransie spytałem:
– Którędy się stąd wychodzi?
– Tato, poczekaj może się jeszcze rozkręci…
Pół godziny później:
– Może poczekam na ciebie przed kinem, co?
– Tato, nie rób mi siary!
Po godzinie filmu poczułem kuksańca w żebra i usłyszałem:
– Tato, nie chrap!
W połowie drugiej zacząłem się modlić:
– Boże, pozwól mi wytrwać do końca.
– Tato, co tam mruczysz pod nosem?
– Proszę Boga, żeby mi odliczył ten czas od kary czyśćcowej.

MÓJ KOMENTARZ:

9 komentarzy

  1. A ja od filmu wolę książkę. Wprawdzie jest kilka filmów, które wywarły na mnie ogromne wrażenie jednak książka i z nimi wygrywa. Film nie daje odbiorcy możliwości użycia wyobraźni, na ekranie oglądamy juz gotowy “produkt”natomiast książka zabiera nas w podróż po świecie stworzonym przez autora i daje dowolność ograniczoną tylko nasza wyobraźnią.

    Anna
    1. Aniu, jesteś zdecydowanym wolnościowcem, nawet na terytorium sztuki. Książka ma tę zaletę, że nawet, gdy się zatrzymasz, to nie zatrzymujesz akcji. W wyobraźni fabuła pulsuje i podąża koleinami myśli autora. A przemyślenia to jedynie wtyczka do akcji, która podnosi napięcie na wyższy poziom. I wiesz, jak o tym piszę, to aż Ci zazdroszczę…

      ZBYSZEKN
  2. Cóż….Zdarza mi się zasnąć na seansie w kinie niezależnie od wartości filmu! Swojemu towarzyszowi mówię podobnie;
    + Jak usłyszysz chrapanie,to mnie obudź!
    Rozumiem zatem kinowe rozterki autora. 😄

    Zofia
    1. U mnie jest tak, że jak wkręci mnie film, to trudno mi się z niego wykręcić. Całymi dniami, a nawet tygodniami o nim rozmyślam. Ale jeśli to jest ten sam film, który oglądałem już w stu innych wersjach i pod setka różnych tytułów, to ziewanie otwiera mi usta pełne podziwu już po 10 minutach.

      ZBYSZEKN
    2. Po to jest reklama, żeby promować. Więc tutaj skutecznie zadziałała. Ten, kto produkuje film, często robi go gorzej niż ten, kto potrafi tworzyć profesjonalne reklamówki 😉. A nawiązując do zasypiania w kinie. Gdy uczyłam w szkole, poszłam z uczniami na ekranizację lektury. Oczywiście, dzieci grzeczne, zasnęłam 🤭. Tak jakoś – dłużyło się 🤷‍♀️. W tym roku czytałam synowi tę samą lekturę. Książka ma kilkadziesiąt stron, a czytanie było samą przyjemnością, więc to była dosłownie chwila i pozostał niedosyt. Są kolejne części, więc sięgniemy do nastepnych. I tak często się zdarza, że temu, co zabiera się do produkcji kinowej, zawodzą możliwości albo wyobraźnia. Taki tam, jak powiadają, przerost formy nad treścią.

      Joanna Proficz
  3. No cóż coraz częściej dzisiejszy świat rozczarowuje niż oczarowuje w przekazie sztuki. Tandeta nie tylko w postaci filmu jest zachłanna i dobrze zadomawia się w różnych dziedzinach kultury. Ciężko słucha się wypocin muzycznych, z trudem czyta się miernoty literatury i poezji, nie lekko jest zrozumieć tzw. malarstwo 😊 warto jednak chodzić do przybytków kultury (i nie spać 😲) nie omijać bibliotek i tego wszystkiego co dla nas przecież się tworzy. Jestem pewna, że nie jedna perła się znajdzie.

    Małgorzata MB
    1. Twoje słowa przywodzą mi na myśl wypowiedź Fryderyka Wielkiego, który ubolewał: “Zupełnie nie mamy dobrych pisarzy. Może pojawią się, gdy ja już będę się przechadzał po Polach Elizejskich”. Ale wtedy rozwijał się już wielki talent Hoffmanna, porównywanego z Edgarem Allanem Poe. Był już Lessing. Niebawem na niemieckim firmamencie literatury zaświeciły takie gwiazdy literatury jak Schiller i Goethe. Nie wiem, od czego to zależy, że takie fenomenalne osobowości pojawiają się w historii cywilizacji tylko od czasu do czasu. I nie wiem, czy ktokolwiek potrafi to wyjaśnić. Ale warto czekać i korzystać z tego, co zostawili po sobie wielcy. Tak, biblioteka to zdecydowanie dobry kierunek – najlepiej własna 😉

      ZBYSZEKN
  4. Zbyszku, Twoje poczucie humoru przebija wszystko. Jak zwykle uśmiałam się😆

    A jak przetrwać nudny seans filmowy bez poważnego uszczerbku na zdrowiu psychicznym kiedy nie można wyjść? Najlepszym rozwiązaniem jest spanie, ale żeby chrapanie nie było głośniejsze niż ścieżka dźwiękowa należy zaopatrzyć się w jakiś gadżet klamerkopodobny lub obrócić się na bok, koniecznie w drugą stronę od osoby towarzyszącej żeby nie zauważyła zamkniętych oczu🙂. Czy ten patent działa? Nie wiem🙅, dawno w kinie nie byłam, bo i repertuar jest niezbyt zachęcający. A samej spać w kinie nie wypada 😆

    Katarzyna R
    1. No cóż… Myślę, że w Hollywood potrafią stworzyć ambitne filmy. Niejeden taki oglądałem. Rzecz w tym, że producenci zdają sobie sprawę, jakie są oczekiwania większości. Takie same jak filmy, które kręcą: płaskie, płytkie i pozbawione ambicji + strzelanina i harlequinowy romans. To jest przepis na sukces. Pisarze mają znacznie mniej odbiorców, ale jakościowo o wiele ciekawszych. I to jest nasza nagroda.

      ZBYSZEKN

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *