Zaczęło się od rozmowy z córką. Koniecznie chciała obejrzeć film, którego zwiastun leci na okrągło w massmediach.
– Tato, to super film!
– Jaki?
Podała mi tytuł.
– Skąd wiesz?
– Oglądałam zwiastun w Necie.
– Przecież zwiastun to wizualizacja podpuchy!
– Nie, ten jest na pewno dobry! Sto procent!
Cóż… Uparła się, nie miałem wyjścia. Z kina również nie miałem wyjścia, bo już po dziesięciu minutach wiadomo było, że to kolejne hollywoodzkie nic o niczym.
Po kwadransie spytałem:
– Którędy się stąd wychodzi?
– Tato, poczekaj może się jeszcze rozkręci…
Pół godziny później:
– Może poczekam na ciebie przed kinem, co?
– Tato, nie rób mi siary!
Po godzinie filmu poczułem kuksańca w żebra i usłyszałem:
– Tato, nie chrap!
W połowie drugiej zacząłem się modlić:
– Boże, pozwól mi wytrwać do końca.
– Tato, co tam mruczysz pod nosem?
– Proszę Boga, żeby mi odliczył ten czas od kary czyśćcowej.
MÓJ KOMENTARZ:
Możliwość komentowania została wyłączona.