„Słownik przechery” powstał w 2016 roku. W pierwotnym zamyśle miała to być książka przeznaczona głównie na prezent. Dlatego wydałem ją w ekskluzywnej wersji, z najlepszych materiałów i ze zdobieniami. Niestety, takie książki są po prostu drogie. I to ma także swoją wymowę, jeśli chodzi o odpowiedni gatunkowo upominek. Ale jest także druga strona medalu. Nieraz ten i ów miał ochotę kupić tę książkę, ale cena wydawała się nie do przeskoczenia. To miedzy innymi zmusiło mnie do zrewidowania poglądu. Zdecydowałem się na wydanie tej pozycji w miękkiej oprawie, by obniżyć cenę. Ale cena nie była jedynym powodem…

Przez ostatnie dwa lata otrzymałem sporo maili od ludzi, którzy posiadają „Słownik przechery”. Muszę przyznać, że to mnie również czegoś nauczyło. Z listów nie wynikało, że książka leży w szufladzie, zawiązana w kokardkę, lecz wręcz przeciwnie: żyje bardzo interesującym życiem. Ludzie wykorzystują ją do rozmaitych celów. Jakaś pani napisała, że jej znajomi mieli niezły ubaw, czytając ją sobie w towarzystwie. Ktoś inny wspomniał, że wykorzystuje ją w pracy zawodowej, w rozmowach z ludźmi. Pewien mężczyzna stwierdził, że odkąd używa definicji ze Słownika, inni postrzegają go jako osobę bardziej błyskotliwą. Mógłbym przytoczyć jeszcze kilka innych przykładów, ale to wystarczy, by uzasadnić, dlaczego ta książka powinna być łatwiej dostępna.

Dla mnie, jako pisarza, jest to o tyle zaskakujące, że stworzyłem ją głównie ze względów komercyjnych. To miał być gadżet pod kątem nabywcy, który zamierzał zrobić komuś prezent, ale nie wiedział, co dana osoba lubi czytać. Ładnie wydany zbiór zabawnych definicji słownikowych, wydawał się optymalnym pomysłem na tę okoliczność. Tymczasem okazało się, że książka poszła sobie własną drogą, nie oglądając się na autora. Nie mam zamiaru jej nawracać. Skoro jest taka, jaka jest, to niech sobie będzie!

Chciałbym natomiast zrobić coś innego. Zaprezentować Państwu niektóre z rogatych definicji zawartych w „Słowniku przechery”. Jeśli Państwu przypadną do gustu, będę zaszczycony. W tym celu wybrałem po jednym przykładzie według kolejności alfabetycznej od A do L. Następnym razem zamieszczę po jednym przykładzie z definicji alfabetycznych od M do Z

 

Alkohol

– płyn, który osłabia silną wolę, ale polepsza dobra wolę.

Bałagan

– sytuacja, w której twój pies usiłuje na środku pokoju zakopać sobie kość.

Chłopiec

– hałas pokryty brudem.

Drzewo

– to coś, co zawsze stoi w miejscu, choć zdarza mu się czasem wyskoczyć przed maskę samochodu.

Empatia

– gdy żona nie mówi mężowi dokładnie wszystkiego, co robi, żeby go nie zranić.

Frustracja

– to wtedy, gdy nie ma w pobliżu nikogo, kogo można by obciążyć winą za swój błąd.

Goście

– ludzie, którzy nigdy nie patrzą na zegar, mają wściekły apetyt, mówią wszyscy na raz, a każdy o czymś innym lub o sobie.

Hipochondryk

– człowiek, który by źle się czuł, gdyby się czuł dobrze.

Impertynencja

– żądanie złożenia sprawozdania od osób, które zajmują się rozdzielaniem funduszów dobroczynnych.

Jedzenie

– mała przyjemność obciążona dużymi nieprzyjemnościami o charakterze długotrwałym.

Kochanie

–  forma zwracania się do kobiety, gdy zapomniało się jej imienia.

Lekkomyślny

– to ktoś, kto ma więcej szczęścia niż rozumu, ale długo to nie potrwa.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.