Niewielu jest takich, którzy potrafią przewidzieć przyszłość. W 1893 roku w Chicago 74 specjalistów od spraw społecznych przepowiadało, że do roku 1993: „Sporo ludzi dożyje 150 lat”. „Zmniejszy się liczba więzień, a rozwód będzie uchodzić za zbyteczny”. „Ustrój zostanie znacznie uproszczony, jako że wielkość tkwi w prostocie”. Żyjemy już w 2020 i nie widać spełnienia się tych przepowiedni.

A jednak chciałbym Państwu opowiedzieć o chlubnym wyjątku, którego prorocza wizja z roku na rok sprawdza się co do joty. Chodzi mi o amerykańskiego prezydenta, Abrahama Lincolna. Wprawdzie Lincoln ubrał swoją przepowiednię w szaty przypowieści, trudno jednak odmówić prawdy jego słowom. Jak przystało na herolda wielkich proroctw, powtarzał to objawienie każdemu, kto nadstawił ucha. A skoro to czytasz, to znaczy, że Ty również chcesz go posłuchać…

 

Król wybierał się na polowanie. Zapytał swojego ministra, jaka będzie pogoda. Minister odpowiedział, że pogoda będzie znakomita. Król udał się w drogę i spotkał chłopa. Kmiotek przestrzegał go, że będzie padał deszcz, ale władca go wyśmiał i pojechał dalej. Ledwie tylko zaczęło się polowanie, zerwała się gwałtowna ulewa. Król przemókł do suchej nitki. Po powrocie do zamku wyrzucił ministra i kazał odszukać chłopa.

„Powiedz mi, skąd wiedziałeś, że będzie padał deszcz – zapytał go”.

„To nie ja wiedziałem, lecz mój osioł, wasza wysokość. Przed deszczem jego uszy zawsze zginają się do przodu”.

Król odesłał chłopa, a ministrem ustanowił osła.

– Oto w czym leżał największy błąd króla – mawiał Lincoln.

A jego rozmówcy pytali:

– Dlaczego?

– Bo od tego czasu każdy osioł uważa, że należy mu się stanowisko państwowe.

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.