KRÓTKA ROZPRAWA O LATANIU

Wydarzyło się to dosłownie godzinę temu we Wrocławiu na ulicy Prądzyńskiego. Po drodze z poczty zajrzałem do sklepiku z pieczywem o dźwięcznie brzmiącej nazwie „Julka”. Poprosiłem o chleb żytni i ekspedientka, którą widziałem tu po raz pierwszy, sięgnęła po bochenek z górnej półki. Ale zrobiła to jakoś tak niezdarnie, że runął jej na głowę cały stos pieczywa. Zdenerwowała się i zaczęła coś tam burczeć pod nosem, układając bochen na bochenku na swoje miejsce. Chciałem …