W wielkim mieście, rozeszła się pogłoska, że opuścił je „Wstyd”. Wywołało to ogromną sensację. Porzucono wszelkie interesy i zajęcia. Ludzie tłoczyli się na głównym placu miejskim i krzyczeli; zbierali się w tysiącach, dziesiątkach tysięcy:

— Nie ma go już w mieście? – pytali jedni.

Drudzy zastanawiali się:

— Ale dokąd poszedł?

Jeszcze innych najbardziej interesowało, czy powróci.

To były pytania, które nikomu nie dawały spokoju.

Zdecydowano się czekać.

Po dwóch godzinach nie było go jeszcze. Rozpalone emocje uspakajały się, ludzie wracali do równowagi. Do czwartej odczuwano jednak pewien niepokój i od czasu do czasu ktoś ze strachem wybiegał na ulice. Ale o piątej wszyscy już przestali się bać. O szóstej niektórzy nawet odwiedzali sąsiadów i krewnych, żeby złożyć sobie powinszowania. Radość była ogromna!

***

Na ulicach panował niezwykły ruch. Panie rzucały się na szyje przechodzącym panom. Mężowie zdejmowali cylindry i gładzili swoje rogi, wystawiając je na widok publiczny. Ojcowie miasta zataczali się, zaczepiając kobiety. Policjanci wdawali się w ciemne interesy z bandytami. Zakonnice tańczyły kankana, biskup dali im dyspensę. Na jednej z ulic, dwaj wierzyciele, złapawszy dłużnika rozebrali go do naga. Staruszki skakały przez obręcze, a staruszkowie grali na chodnikach w kapsle. Kasjerzy na balonach ulatniali się do Ameryki z oszczędnościami drobnych ciułaczy. Na rogach ulic wystawali eleganccy młodzieńcy i wyciągali ręce po jałmużnę. W magazynach z konfekcją damską sprzedawano tylko liście figowe, a dziewczęta w sklepach zapraszały mężczyzn na szampana i coś jeszcze…

***

Nagle od strony rogatek ukazało się coś czarnego. W jednej chwili wszystko ucichło. Ludzie wstrzymali oddech. Coś zbliżało się do miasta — to był „Wstyd”! Szedł z wolna, z oczyma wlepionymi w ziemię. Przerażeni ludzie uciekali do bram, kryli się przed nim, gdzie tylko się dało . ,,Wstyd“ przeszedł przez główne ulice i szedł dalej. Nastała cisza, wszyscy drżeli. Przekazywano sobie z ust do ust, że doszedł już do końcowej rogatki. Była to krytyczna chwila! Obawiano się, że wróci. Panie omdlewały, mężczyźni wyrywali sobie włosy. Co teraz będzie?!

,,On“ natomiast zatrzymał się, dłuższą chwilę pomyślał W reszcie machnął ręką i poszedł dalej.

Wówczas rozległ się jeden olbrzymi okrzyk zachwytu!

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.