Chciałem dziś opowiedzieć o pewnej damie, z którą spotykam się potajemnie w małym opuszczonym domku pod Wrocławiem. Za wyjątkiem paru myszy, które zamieszkują tam na stałe, kilku pająków, a sezonowo także bliżej nie określonej liczbie much i komarów, nikt tam właściwie nie przebywa. Może dlatego to miejsce idealnie nadaje się na schadzki. Lubię się tam zawieruszyć, spędzić z nią noc, czasem dwie.

Chyba powinienem wyjaśnić, że ta dama nie cieszy się zbyt dobrą reputacją. Ludzie wystrzegają się jej jak umieją. Chodzą słuchy, że parę osób wysłała już w ostatnią podróż. Mówią o niej: cicha wspólniczka śmierci. Podobno z jej powodu faceci zapijają się na śmierć; rozbija małżeństwa. Niejeden przez nią oszalał, ten i ów popadł w depresję, i jeszcze niejedno zło można jej przypisać. Tylko nie wiem, dlaczego tak trudno mi w to wszystko uwierzyć…

Mam wrażenie, że jest zupełnie inaczej. Ta pani ma naprawdę refleksyjną naturę i łatwo się z nią zaprzyjaźnić. Człowiek potrzebuje takich spotkań, jak mężczyzna potrzebuje spotkań z kobietą. A artysta już w szczególności. Ma na imię Samotność i zupełnie nie wiem, z jakiego powodu należy się jej wystrzegać. Brak czasu na samotność potęguje tylko samotność. Zewsząd otacza nas medialna pustka, i to ona absorbuje naszą uwagę, nie pozwalając nam zajrzeć w siebie, znaleźć paru chwil na spotkania w naszych Magicznych Samotniach.

Dla mnie samotność stała się siostrą, żoną, matką. Nie widzę powodu, dla którego miałbym rezygnować z jej towarzystwa. Nauczyłem się z nią rozmawiać o sprawach, o jakich z nikim innym nie umiałbym porozmawiać. Ona także sporo ma mi do powiedzenia. Nie wyobrażam sobie, że mógłbym się z nią nudzić. Ani jedna chwila spędzona z tą damą nie była dla mnie stratą czasu.

Na zdjęciu powyżej widać pokój, w którym się spotykamy. Nieraz tu pracuję. Jeśli zajrzysz do moich książek, sam się przekonasz, jak ciekawe bywały te spotkania…

3 komentarze

  1. Z samotności rodzą się wielcy ludzie, wielkie dzieła i myśli. Jest matką wielkich czynów ale i upadków. Jak na ironię potrafi zepchnąć w dół i zabić. Samotność to nie bycie samym, ale wśród ludzi można też być samotnym. Wśród ukochanych rzeczy samotność to dar nie trzeba się nimi dzielić.

    Katarzyna R.
  2. Regularne obcowanie z samotnością zmusza nas do refleksji, przez co jesteśmy świadomi odpowiedzialności, którą ponosimy za swoje życie, jak je kształtujemy, i poprzez to jak wpływamy na innych, a spotkania takie odzwierciedlają się w mądrości spojrzenia. Oczy takiego człowieka posiadają głębię, której źródłem jest właśnie duchowość. Więc nie jest ona zagrożeniem dla człowieka, który żyje w harmonii z sobą.
    Lecz ci, którzy ciągle jej unikają, z obawy przed poznaniem siebie, człowieka, którym się stali, i zetkną się z nią za późno, poznając swoje prawdziwe ,,ja’’ w chwili gdy już nie mają wpływu na to co pozostawiają po sobie może być dla nich wyzwaniem nie do pokonania i realnym zagrożeniem.

    Virino
  3. Tekst Świetny, pobudzający do analizy pojęcia samotności i spojrzenia z innej, nie konwencjonalnej perspektywy. Teks ma absolutnie MOC Terapeutyczną i może być pomocą dla wielu utrapionych.

    Anonim

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.