Podobno książka potrafi być ciekawsza nawet niż partner, z którym się sypia. Przypominam sobie, że jeden z pisarzy otwarcie proponował, aby czytelniczki nie zabierały ze sobą do łóżka książki bez autora. Wszyscy jednak wiemy, że pisarze to niepoprawni fantaści i bardzo często w książkach próbują sobie kompensować to, czego poskąpiła im rzeczywistość. Na podstawie własnego doświadczenia muszę stwierdzić, acz z ubolewaniem, że w prawdziwym życiu nie jest tak różowo. Autorzy nie są zabierani do łóżek, autorki chyba też. Szansa, żeby wylądować u boku jakiejś nadobnej czytelniczki, która zarywa noc przez twoją książkę, jest doprawdy znikoma.

Zamiast błąkać się w oparach marzeń, skupmy się na czymś bardziej prozaicznym – mam na myśli czytanie książek w łóżku bez fantazjowania o autorach. Nie znam osoby, która nie czytałaby przed snem – przynajmniej od czasu do czasu. I wokół tej kwestii, jak wobec wszystkiego, o co można się spierać, od lat toczą się batalie. W Anglii swego czasu wybuchła na tym tle nie byle jaka wojenka. Urosła ona do rangi, w której głos w sprawie poczuł się zmuszony zabrać najbardziej poczytny na świecie dziennik, „The Times”. To z kolei sprowokowało jednego z lordów angielskich do takiego oto mianowicie oświadczenia:

„Lubię czytać w łóżku, jeśli poduszki i wałek są odpowiednio do tego przystosowane, lampka nocna świeci pod właściwym kontem, no i dysponuję dwiema godzinami, po których gaszę światło”

Jednemu z czytelników gazety chyba nie przypadła do gustu ta jaśnie-lordowska opinia, bo pokusił się o odpowiedź na łamach tego samego dziennika:

„Lordowi łatwo jest komuś radzić, ale ciekawy jestem, w jaki sposób czytałby w łóżku nie mając centralnego ogrzewania”.

Angielski arystokrata był doprawdy zdumiony tego rodzaju życiową niezaradnością. Wyjaśnił więc nastepujaco:

„Ja także nie mam w sypialni centralnego ogrzewania. W moim zamku do tej pory służba pali w kominkach. Każe służącemu ogrzewać sobie łóżko termoforem i zakładam wełniany sweter na noc. A dawniej, gdy byłem kawalerem, brałem ze sobą młodą służącą do ogrzania pościeli. Nie widzę więc żadnej trudności w czytaniu książek w zimnym pomieszczeniu”.

Rodzina lorda powstrzymała go przed wysłaniem tej odpowiedzi. W tym czasie bowiem do dyskusji przyłączył się szkocki biskup – potomek poznańskiego wygnańca.

Biskupa zirytował arogancki ton wobec lorda, w związku z tym napisał:

„Jeśli marzniesz w łóżku, naucz się czytać alfabetem Braille’a. Dzięki temu będziesz mógł czytać z rękami pod kołdrą”.

 

To tyle, co chciałem napisać o zimowym czytaniu książek w łóżku. A ty, jak byś to rozwiązał?…

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.