Jako autor cyklu pod wielce obiecującym tytułem „Autobiografii idioty”, zainteresowany jestem zagadnieniami związanymi z powyższym tematem. Pochylam się nad każdym bodajże najdrobniejszym okruszkiem tego fascynującego zagadnienia, oczyszczam z kurzu i błota i umieszczam w zaszczytnym rejestrze ludzkich osiągnięć tej pięknej dyscypliny naszego życia. Wertując stare księgi, trafiłem na przykład idioty, którego przypadłość zaliczona była w poczet o tyle szczególnych, że potwierdzonych przed sądem. Uświęcona powagą składu sędziowskiego wydaje się nie podlegać dyskusji, ale… wolę ją przytoczyć.

Rzecz przytrafiła się słynnemu francuskiemu adwokatowi nazwiskiem Floriot. Otóż razu pewnego bronił on groźnego bandziora. Przestępca ów miał na swoim koncie taką listę dokonań, iż groziło mu, że przez resztę swojego życia niebo będzie oglądał w kratkę. Obrońca musiał dokonać niebywałego wprost wyczynu, by ująć mu lat odsiadki przynajmniej tyle, by miał szansę chociaż ostatnie lata spędzić w domu spokojnej starości. Obronę oparł więc na twierdzeniu, że jego klient jest obciążonym dziedzicznie idiotą. Idąc tym tokiem rozumowania, zwrócił się do ławy sędziowskiej następującymi słowy:

— Wysoki Sądzie, matka mojego klienta była znaną prostytutką, ojciec alkoholikiem, który zapił się na śmierć; dziadek wyskoczył z szóstego piętra, babka większość swojego życia spędziła w szpitalu dla umysłowo chorych. Ten człowiek nie może odpowiadać za swoje czyny!

Przewodniczący składu sędziowskiego nie do końca był przekonany, co do tych argumentów. Spojrzał na podsądnego i zapytał w ironicznym tonie:

— Cóż to, oskarżony daje się tak obrażać przez własnego obrońcę?

Oprych popatrzył na sędziego, na ludzi w ławach dla publiczności i doszedł do wniosku, że ktoś tu się z niego nabija. Raptem zrobiło mu się głupio i zaczął się tłumaczyć:

— Kiedy panie sędzio, myśmy się tylko tak umówili z panem mecenasem.

I w tym właśnie miejscu błysnął prawdziwy geniusz adwokata. Nie tracąc zimnej krwi, wskazał na swojego klienta i stwierdził ponad wszelką wątpliwość:

— Wysoki Sądzie, czyż to nie jest najlepszy dowód, że ten człowiek jest kompletnym idiotą?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.